Dziennik Yaoi Vergithii
Strona Główna ˇ Artykuły ˇ LinkiCzwartek, Lipiec 31, 2014
Nawigacja
Strona Główna
Regulamin
Artykuły
Linki
Szukaj
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 215
Najnowszy Użytkownik: nikoru
Ankieta
Czy chcesz kolejny tom Reinkarnacji [wersja Yaoi]?

Tak

Nie

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Bunt
Bunt
Lisi Świat
Lisi Świat
Son of the lider
Son of The Lider
Skończone Opowiadania
Skończone opka
Forum
Forum
łamigłówki
Łamigłówki
Troszkę danych
O Autorce i nie tylko...
Rozdział 1
Tłumaczenie: Al

Beta: madami (chwała Ci!)

Notka Autorki: Spróbujcie, proszę, znieść ten dziwny styl. Piszę z punktu widzenia Harry'ego, ale w trzeciej osobie, trochę tak jak w serii. Będzie dziwnie, ale POWINNO się poprawić. Po prostu teraz jestem zbyt zmęczona...



Rozdział 1




Harry Potter siedział cicho w swojej sypialni w domu przy Privet Drive numer cztery. Wyglądał przez okno i patrzył na ogród za domem.

Kuzyn Gryfona, Dudley Dursley, biegał wraz ze swoim najlepszym kumplem - Piersem Polkissem - wokół spryskiwacza. W ten sposób usiłowali ochłodzić się nieco w letnim upale. Harry przeklął ich w myślach za całkowity brak zmartwień; on nigdy nie mógłby pozwolić sobie na chwilę takiego relaksu, nie kiedy Voldemort przebywał na wolności.

Istotnie, wyglądało na to, że Czarny Pan od zawsze był największym zmartwieniem Harry'ego. I wcale nie pomagał fakt, że chłopak nie miał nic do roboty i że żaden członek Zakonu Feniksa nie skontaktował się z nim od czasu, gdy Gryfon wrócił z Hogwartu - czyli prawie od tygodnia. Rok temu nie byłby tym zaskoczony, ale przez ostatnie dziesięć miesięcy Zakon szkolił go, by pomóc mu w wojnie przeciw Voldemortowi. Harry czuł, że gdyby nie to szkolenie, po prostu by oszalał. Miał nadzieję, że to się nie stanie tego lata.

Nawet Prorok Codzienny - najpopularniejsza gazeta świata czarodziejów - nie interesował już chłopaka. Wszystkie strony były zapełnione artykułami mówiącymi o kolejnych wyczynach Voldemorta - atakach zarówno na mugoli jak i czarodziejów. Prawdę mówiąc, mugolskie gazety i telewizja zawierały to samo, ale wszystkie te informacje Harry już znał i to z innego, lepiej poinformowanego źródła. Po pewnym czasie nawet on był tym wyraźnie znudzony.

Gryfon wyciągnął różdżkę z kieszeni i przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, a potem zaczął stukać nią w parapet. Zastanawiał się, jak sobie radziła dwójka jego najlepszych przyjaciół - Hermiona Granger i Ron Weasley. Rozmyślał o tym, jak czuli się wszyscy członkowie GD. Czy obwiniali się - tak jak Harry się obwiniał - o to, że dwoje członków grupy zginęło w zeszłym roku szkolnym? Czy codziennie czytali gazety i oglądali wiadomości, tak jak on?

Obejrzał się na maleńki "pomnik", który ustawił dla uczczenia pamięci czwórki przyjaciół, którzy zginęli na jego oczach z ręki Voldemorta. Cedric Diggory, Syriusz Black, Cho Chang i Marietta Edgecombe spoglądali na niego ze swoich zdjęć. Puchon uśmiechał się do niego uspokajająco, podczas gdy była dziewczyna wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać, a jej przyjaciółka patrzyła na niego gniewnie - nigdy go nie lubiła. Syriusz szczerzył się radośnie. Sprawiał wrażenie, jakby gotów był zrobić kawał pierwszej osobie, która do niego podejdzie. Obok "pomnika" stało oprawione w małą ramkę zdjęcie, z którego uśmiechali się do Harry'ego rodzice. Przed tym wszystkim leżał bukiet kwiatów, świeżo zerwanych w ogródku ciotki Gryfona - Petunii.

Z dołu rozległ się krzyk:

- CHŁOPCZE!

Harry westchnął i schował różdżkę z powrotem do kieszeni. Sprawdził, czy ma ze sobą pelerynę niewidkę i uśmiechnął się do swojej sowy, Hedwigi, która siedziała zamknięta w klatce.

- Niedługo wrócę, dobrze? - poinformował ją łagodnym tonem.

Hedwiga zahukała do niego smutno - zgodnie z rozkazami wuja Vernona Gryfon mógł ją wypuszczać tylko raz na dobę, na nocne łowy - i schowała łepek pod skrzydło, by jeszcze trochę pospać.

Harry skrzywił się i opuścił swój pokój, żeby dowiedzieć się, czego chciała jego ciotka. Wątpił, aby to było coś dobrego.

-~*~-


Harry nie wiedział nawet, dlaczego wyszli z domu. On i ciotka Petunia. Do Londynu.

Powiedziała, że potrzebuje parę rzeczy, ale wszystko, co kupili, mogli równie dobrze nabyć w sklepie, który znajdował się przy ulicy Privet Drive, albo mieli tego pełno w domu.

Nie, żeby Gryfon zamierzał sprzeciwiać się tej wyprawie. Och, nie. Lubił znajdować się poza domem. Wsunął dłoń do kieszeni i poczuł się jeszcze lepiej, gdy jego palce musnęły różdżkę i pelerynę niewidkę.

- Przynieś mi trochę tych winogron, chłopcze - mruknęła Petunia, wskazując na miejsce po drugiej stronie ulicy, gdzie stało stoisko ze świeżymi owocami. - Albo przynieś dużo!

- Nie mam pieniędzy, żeby je kupić, ciociu - zauważył Harry, nieco rozbawiony roztargnieniem kobiety.

Petunia wpatrywała się w swojego siostrzeńca przed dłuższą chwilę, zanim wyciągnęła z portfela kilka banknotów, które wcisnęła chłopakowi do ręki.

- Masz.

Harry skinął głową i przeszedł przez ulicę do stoiska. Był mile zaskoczony, gdy odkrył, że będzie mógł kupić "dużo" winogron i zostanie mu dość pieniędzy, by zaoszczędzić na później. Nie, żeby miał w zwyczaju okradać, ale to była jego ciotka. Uważał, że zasłużył sobie, by raz na jakiś czas otrzymać od tej rodziny kieszonkowe.

Do diabła, Snape przestawał na niego działać.

Gryfon kupił winogrona i odwrócił się, by wrócić do miejsca, gdzie zostawił ciotkę.

Nie było jej tam.

Nie było jej nigdzie w zasięgu wzroku.

Harry Potter został właśnie porzucony w Londynie.

- Och, cholera.




Notka Autorki: *chichoce* Nowy pomysł na ficka. Poszłam po niego do siostry i oto, co mi zaproponowała. Całkiem zabawne, serio. Zobaczymy, do czego to zmierza. Powinno się skończyć na Harry/Tom, ale z tymi rzeczami nigdy nie wiadomo... *wzdycha*
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ogólne
dodatki na bloga

trwa inicjalizacja, prosze czekac...Gry online



Other World
Other world
Angry
Angry
Aithnne
Aithnne
Gwiezdny Pył
Gwiezdny Pyl
Adienacja
Adienacja
Stars
Stars
Epizody
Epizody
Tłumaczenia
Tłumaczenia
Czytelnia
Czytelnia
Wirtualna Adopcja
Wirtualna Adopcja
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Akemi
29/07/2014 11:47
Na głównej napisałam. W niedzielę miałam 39, a następnego dnia 35 stopni. Do toalety musieli mnie prowadzić, bo nogi miałam jak z waty :/

Vergithia
28/07/2014 16:32
Młodych. ale Eragon młody nie jest. jak sie czujesz?

Akemi
27/07/2014 00:44
Skoro ma się nie zbliżać do młodych... a chyba by chciał, to takie powarkiwanie jest przykre. xP

Vergithia
26/07/2014 04:53
Akemi, nie. Dlaczego miałby to robić?

Akemi
26/07/2014 01:39
Skończyłam Gród. Swoją drogą Biedny Blodi - Ercia będzie mu kazał pościć pół roku ? smiley

Vergithia
25/07/2014 21:06
przynajmniej ktoś to robi...

Akemi
24/07/2014 16:40
Rozpisałam się na głównej ^^'

Vergithia
23/07/2014 18:25
Dagna sobota, niedziela a Adienacja skończona już

dagna1688
23/07/2014 09:27
Lisi, son i adienacja są kiedy będą?

Akemi
23/07/2014 02:57
Lisi Świat coś dawno nie był. XP

Archiwum
By Vergithia

492226 Unikalnych wizyt

PHP-Fusion v6.01.6 © 2003-2005


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie